Podstawowe umiejętności fotografa: Selekcja

Alfred Hitchcock
fot. Albert Watson
(contact sheets)

 

Fotografia to przygotowania (opcjonalnie), robienie zdjęć i postprodukcja. Przynajmniej w skrócie tak można to ująć.

Jednak pomiędzy aktem naciśnięcia migawki a postprodukcją jest jeszcze jeden element układanki, który znacząco wpływa na efekt końcowy - selekcja zdjęć.

 

O mistrzach słów kilka

Czytałem kiedyś wywiad z fototechnikiem, który opowiadał o negatywach najbardziej uznanych fotografów, z którymi miał do czynienia. Mówił m.in. o kadrach Helmuta Newtona czy Cartier-Bressona. Mówił o tym, że oni - najbardziej uznani, doceniani fotografowie - też popełniali błędy, a na ich rolkach też znajdowały się "śmieci". Nie chodzi o to, że były zdjęcia dobre i bardzo dobre, a te dobre odpadały - z jego wypowiedzi można było wywnioskować, że były tam też kadry po prostu kiepskie.

 

Jak Cię widza, tak Cię piszą

Zasada jest taka - każdy oceniany jest po tym, co pokaże. Jest to dosyć oczywiste, ale wydaje mi się, że do ludzi nie do końca to dociera. Jak wynika z poprzedniego akapitu - KAŻDY czasem zrobi słabe zdjęcie, każdy czasem spieprzy kadr, a czasem może i całą rolkę (ekhem.. kartę pamięci).

Nie jest istotne sto, dwieście czy tysiąc zdjęć na dysku twardym, które są średnie/słabe/beznadziejne. Liczą się te, które pokażesz.

 

W świecie bitów i bajtów

Obecnie możemy robić dziesiątki i setki zdjęć jednego obiektu czy motywu. Nic nas to nie kosztuje. Na jednej karcie pamięci jestem w stanie zrobić tysiąc zdjęć. Niezwykle kuszące jest naciśnięcie spustu dwa razy zamiast jednego - a nuż pierwsze było poruszone. A może nie zauważyłem, że coś obciąłem i teraz lekko przekadruję...

Od dawna na różnych forach mówi się, że ludzie nie szanują klatki. Nie szanują pojedynczego wykonywanego zdjęcia. Moim zdaniem nie należy przesadnie demonizować tego zjawiska - przez ten brak szacunku wobec jednej klatki częściej odważamy się na eksperymenty, chętniej próbujemy czegoś nowego, sprawdzamy co jeszcze można zrobić.

Jednak wadą tej nonszalancji wobec migawki są tysiące zdjęć. Tysiące zdjęć do wyboru. W jakiś sposób  ciężej nam wybierać z setek kadrów. Po pierwsze - widząc dwadzieścia prawie identycznych klatek nie będziemy kontemplować każdego, tylko... wybierzemy losowo. Po drugie - wiele osób wykazuje myślenie w stylu "zrobiłem sto klatek, to z dwadzieścia wyszło" i wybierze dwadzieścia zamiast jednego, bo z takiej ilości zdjęć MUSIAŁO wyjść coś więcej niż jedno zdjęcie. Zbyt często duża liczba plików jest silniejsza niż samokrytycyzm.

Jakiś czas temu pracowałem z pewną modelką. Podczas czekania na wizażystkę rozmawialiśmy o jej doświadczeniu z fotografią. Opowiadała jak sprezentowano jej sesje zdjęciowa, a fotograf (którego nazwiska nie podam) oddał z dwugodzinnej sesji ponad setkę (czy nawet sto pięćdziesiąt) zdjęć. Do tego część stanowiły "zestawy", gdzie jeden kadr był obrabiany na kilka sposobów.

Nie rozumiem tego procesu - ja oddając zdjęcia mam często problem, żeby wybrać osiem zdjęć. Bo tu coś mi nie pasuje, bo tu kompozycja mi się nie podoba, tu światło spłatało figla, a te trzy ujęcia są do siebie zbyt podobne. Wydaje mi się, że oddając komuś zdjęcia, chcemy pokazać to co najlepsze, a nie wszystko.

Jeżeli przygotowujesz obiad (załóżmy, że wielkanocny :P ) i jedno z dań mocno się przypali, to też podasz je gościom? 

Gdybym zrobił setkę doskonałych zdjęć w dwie godziny, to z przyjemnością bym je wszystkie oddał i pokazał, ale nie jestem tak pewny siebie (czy raczej nadęty) i ograniczę się do tych ośmiu, moim zdaniem najlepszych.

 

Selekcji trzeba się nauczyć

Gdy rozpoczynałem swoja współpracę z Warsztatem Kadru, selekcja stanowiła dla mnie największy problem. Dostawałem zdjęcia i sam musiałem je selekcjonować, a gdy zrobiłem to źle, to koniec końców miałem dwa razy więcej pracy, bo obrabiałem zdjęcia, które ostatecznie nie trafiały do klienta.

Tak naprawdę dopiero pracując na czyimś materiale nauczyłem się robić selekcję - nabrałem odpowiedniego (nie za dużego, nie za małego ;) ) dystansu do zebranego materiału.

Myślę, że selekcji, jak każdej umiejętności, trzeba się nauczyć - by nabrać wyczucia co do ilości zdjęć z sesji, oceny czy dwa kadry nie są zbyt podobne i w końcu - czy to zdjęcie jest naprawdę warte pokazania.